Jak on mógł mnie wygonić? Jeszcze wczoraj był dla mnie miły. Ech, Malfoy to Malfoy chyba faktycznie się nie zmieni. Postanowiłam przejść się na błonia było dosyć ciepło. Usiadłam pod "moim" drzewem i zamknęłam oczy.
-Cześć.- usłyszałam dobrze znany mi głos. Otworzyłam oczy. Nie byłam zadowolona z tego widoku.
-Czego chcesz?- odparłam chłodno.
-Nie wiem, pogadać. - powiedział obojętnie Malfoy.
-Po co?
-No bo chcę Cię przeprosić! Jasne?! - krzyknął.
-Przeprosić?- wyjąkałam.
-Tak, przeprosić. Byłaś gościem Blaise'a, nie powinienem był Cię wyganiać.
-Słusznie. Skoro już przeprosiłeś to możesz iść. - powiedziałam chłodno. Nie posłuchał, usiadł koło mnie i przyglądał się niebu.
-Nie słyszałeś?- spytałam.
-Słyszałem, ale mam takie samo prawo do siedzenia tutaj co Ty. - odpowiedział, zabrzmiało to tak jakby nie mówił tego Malfoy, tylko jakaś zupełnie obca mi osoba.
-Ym, no dobra..
Siedzieliśmy w ciszy kilka sekund, ale dla mnie to była wieczność. Nagle Malfoy postanowił ją przerwać.
-O czym myślisz?- to pytanie wytrąciło mnie z tropu. O czym myślę? Chyba o niczym, nie zaraz..
-Zastanawiam się po co tu siedzisz. Koło mnie. Szlamy. - wykrztusiłam.
-Dobre pytanie. - odpowiedział wyraźnie zdziwiony.
-A Ty o czym myślisz?- spytałam ciekawa jego odpowiedzi.
-Po co tu siedzę. Obok Ciebie. CÓRKI MUGOLI. - powiedział spokojnie, podkreślając dwa ostatnie słowa.
-Aha. A czemu nie powiedziałeś "Szlamą"?
-Bo to mi się odwidziało.
-Co, tak nagle?- teraz to już naprawdę byłam zdezorientowana.
-Tak, tak nagle. - powiedział. - Może byśmy zakopali topór wojenny?- spytał.
-Co?
-To co słyszałaś. To jak będzie? Mam dość już takiego życia. Z Potterem i Weasley'em raczej się nie pogodzę. Ale z tobą mogę. Jesteś wyrozumiała, łatwo wybaczasz.
-Co? Skąd wiesz że łatwo wybaczam?- BUM, nie żyję. Czy on coś knuł? Pewności mieć nie mogłam.
-W sumie to nie wiem. Strzelam, że jesteś łaskawa. To co w końcu, wybaczysz mi?
-No nie wiem. Jakbym Ci wybaczyła to jeszcze Harry i Ginny by się na mnie wkurzyli. - powiedziałam.
-No tak. Zapomniałem, że jesteś zależna wyłącznie od nich i, że żadnej decyzji nie możesz podjąć sama. - zaśmiał się ponuro. Zdołowało mnie to.
-To nie prawda! Umiem podejmować różne decyzje samodzielnie!- krzyknęłam oburzona.
-Udowodnij.
-Jak?
-Dobrze wiesz jak.
-Dobrze. A więc Malfoy.. wybaczam Ci. - powiedziałam. Musiałam mu udowodnić, że potrafię myśleć samodzielnie!
-No, no. Nie spodziewałem się tego. Miło mi, Granger. - uśmiechnął się, był to lekki uśmiech, ale za to zupełnie przyjazny.
-Często tutaj przychodzisz?
-Dość często by wiedzieć, że ty tu często przychodzisz. -odparł.
-Tak, to miejsca pomaga mi się odstresować.
-Mnie tak samo. - w jakich to niby chwilach Malfoya zżera stres? -Blaise się na mnie obraził.
-Co? Czemu?- spytałam.
-Bo Cię wygoniłem z pokoju.
-Jak się dowie, że przeprosiłeś to mu przejdzie. - uśmiechnęłam się do niego. Kurde, po co?
-Mam nadzieję. - on również się uśmiechnął. -Ładnie wyglądasz.. -powiedział, wyglądał, że mówił poważnie.
-Co?!
-Wiesz ja już muszę iść. - powiedział. Wstał, skierował się w stronę szkoły i zniknął. A ja siedziałam jak głupia z rozdziawionymi ustami.
[***]
O patrzcie jak szybko napisałam kolejny rozdział! Yay! ^^
-Cześć.- usłyszałam dobrze znany mi głos. Otworzyłam oczy. Nie byłam zadowolona z tego widoku.
-Czego chcesz?- odparłam chłodno.
-Nie wiem, pogadać. - powiedział obojętnie Malfoy.
-Po co?
-No bo chcę Cię przeprosić! Jasne?! - krzyknął.
-Przeprosić?- wyjąkałam.
-Tak, przeprosić. Byłaś gościem Blaise'a, nie powinienem był Cię wyganiać.
-Słusznie. Skoro już przeprosiłeś to możesz iść. - powiedziałam chłodno. Nie posłuchał, usiadł koło mnie i przyglądał się niebu.
-Nie słyszałeś?- spytałam.
-Słyszałem, ale mam takie samo prawo do siedzenia tutaj co Ty. - odpowiedział, zabrzmiało to tak jakby nie mówił tego Malfoy, tylko jakaś zupełnie obca mi osoba.
-Ym, no dobra..
Siedzieliśmy w ciszy kilka sekund, ale dla mnie to była wieczność. Nagle Malfoy postanowił ją przerwać.
-O czym myślisz?- to pytanie wytrąciło mnie z tropu. O czym myślę? Chyba o niczym, nie zaraz..
-Zastanawiam się po co tu siedzisz. Koło mnie. Szlamy. - wykrztusiłam.
-Dobre pytanie. - odpowiedział wyraźnie zdziwiony.
-A Ty o czym myślisz?- spytałam ciekawa jego odpowiedzi.
-Po co tu siedzę. Obok Ciebie. CÓRKI MUGOLI. - powiedział spokojnie, podkreślając dwa ostatnie słowa.
-Aha. A czemu nie powiedziałeś "Szlamą"?
-Bo to mi się odwidziało.
-Co, tak nagle?- teraz to już naprawdę byłam zdezorientowana.
-Tak, tak nagle. - powiedział. - Może byśmy zakopali topór wojenny?- spytał.
-Co?
-To co słyszałaś. To jak będzie? Mam dość już takiego życia. Z Potterem i Weasley'em raczej się nie pogodzę. Ale z tobą mogę. Jesteś wyrozumiała, łatwo wybaczasz.
-Co? Skąd wiesz że łatwo wybaczam?- BUM, nie żyję. Czy on coś knuł? Pewności mieć nie mogłam.
-W sumie to nie wiem. Strzelam, że jesteś łaskawa. To co w końcu, wybaczysz mi?
-No nie wiem. Jakbym Ci wybaczyła to jeszcze Harry i Ginny by się na mnie wkurzyli. - powiedziałam.
-No tak. Zapomniałem, że jesteś zależna wyłącznie od nich i, że żadnej decyzji nie możesz podjąć sama. - zaśmiał się ponuro. Zdołowało mnie to.
-To nie prawda! Umiem podejmować różne decyzje samodzielnie!- krzyknęłam oburzona.
-Udowodnij.
-Jak?
-Dobrze wiesz jak.
-Dobrze. A więc Malfoy.. wybaczam Ci. - powiedziałam. Musiałam mu udowodnić, że potrafię myśleć samodzielnie!
-No, no. Nie spodziewałem się tego. Miło mi, Granger. - uśmiechnął się, był to lekki uśmiech, ale za to zupełnie przyjazny.
-Często tutaj przychodzisz?
-Dość często by wiedzieć, że ty tu często przychodzisz. -odparł.
-Tak, to miejsca pomaga mi się odstresować.
-Mnie tak samo. - w jakich to niby chwilach Malfoya zżera stres? -Blaise się na mnie obraził.
-Co? Czemu?- spytałam.
-Bo Cię wygoniłem z pokoju.
-Jak się dowie, że przeprosiłeś to mu przejdzie. - uśmiechnęłam się do niego. Kurde, po co?
-Mam nadzieję. - on również się uśmiechnął. -Ładnie wyglądasz.. -powiedział, wyglądał, że mówił poważnie.
-Co?!
-Wiesz ja już muszę iść. - powiedział. Wstał, skierował się w stronę szkoły i zniknął. A ja siedziałam jak głupia z rozdziawionymi ustami.
[***]
O patrzcie jak szybko napisałam kolejny rozdział! Yay! ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz