Łączna liczba wyświetleń

20 października 2012

Rozdział pierwszy

Siedziałam na fotelu przy oknie czytając jakiś podręcznik i uzmysłowiłam sobie, że to już ostatni dzień wakacji. Już jutro miałam wrócić do Hogwartu. Cieszyłam się, ale smuciłam zarazem. Pewnie, chciałam się spotkać z Harrym, Ronem, Ginny i resztą naszej „bandy”, ale za każdym razem jak myślałam, że to ostatni rok nauki w tej szkole robiło mi się smutno. Miałam nadzieję, że nasze drogi nie rozejdą się tuż po ukończeniu jej. Brakowało by mi tych naszych przygód, rozmów i wspaniałego towarzystwa. Tak właściwie nie czytałam tej książki, tylko przeglądałam. Zastanawiałam się nad tym, czy by nie zmienić trochę swojego wizerunku. Ubierać się jak na młodą kobietę przystało, zacząć używać różnego rodzaju kosmetyków i mniej się uczyć. Boże, ja i NIE uczenie się? Zwariowałam. Z tym uczeniem to chyba nie wyjdzie, ale te dwie pierwsze rzeczy, może. Nagle usłyszałam z dołu mamę. 
-Hermiono, kolacja jest już gotowa!- wykrzyknęła. Odłożyłam książkę na parapet i pośpiesznie zeszłam na dół. Oczywiście rodzice czekali na mnie, o dziwo nie siedzieli przy stole, tylko stali i o czymś rozmawiali. Ciekawiło mnie o czym, ale nie wyciągałam tego tematu. Podeszłam do stołu, odsunęłam sobie krzesło i usiadłam. Zobaczyli że już usiadłam, więc zrobili to samo. Siedzieliśmy w ciszy, nie znoszę jej, kiedy nagle mam ją przerwała. 
-I jak tam? Cieszysz się, że wracasz do szkoły?- spytała wesoło. Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć.
 -Tak, pewnie. Nie mogę się doczekać.- odpowiedziałam, po czym uśmiechnęłam się sztucznie. Mama nawet nie zauważyła, że udaję. Kiedy zjadłam już kolację odeszłam od stołu, bez słowa. Rodzicom to nie przeszkadzało, bo nie zwrócili na to uwagi. Kiedy wchodziłam na górę po schodach, usłyszałam szepty. Pewnie znowu wrócili do swojej rozmowy. Skierowałam się w stronę swojego pokoju, gdy tylko do niego weszłam rzuciłam się na łóżko. Mimo iż było bardzo wcześnie próbowałam zasnąć, ale nic. Sen nie przychodził. Postanowiłam posłuchać radia. Ustawiłam byle jaką stację, leciała jakaś ballada miłosna. Nim się obejrzałam oczy mi się zamknęły
[***] 
Pierwszy rozdział, bardzo, ale to bardzo zły :) Dawno temu napisany. Trzy razy już przenosiłam się z różnych stron.. TU ZOSTAJĘ NA ZAWSZE. A przynajmniej do końca tego "opowiadania" :) Mam jeszcze zapisane 8 rozdziałów w Wordzie, które wstawię za hmm.. chwilkę! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz