Łączna liczba wyświetleń

19 stycznia 2013

INFORMACJA (nie)WAŻNA :D

Dawno tu nie zaglądałam. Miałam zapisane w Wordzie 3 kolejne rozdziały, ale ze mnie jest tak mało inteligentna osoba i to usunęłam B| 
Myślę nad zawieszeniem bloga, na jakiś czas, albo na zawsze-sze-sze.. 
Hm, tak więc to by było na tyle. Pozdrawiam!;-)

3 grudnia 2012

Rozdział osiemnasty (część pierwsza)

Rozdział wprawdzie nie jest długi, ale podzieliłam go na dwie części. 
Wydaje mi się, że ta druga jest trochę dłuższa. ;-) 
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba. 
Pozdrawiam! ;-) 
                                    *** 

Po co ja jej to w ogóle napisałem? 
Pewnie jest wściekła, ale co innego miałem zrobić.
No nie wiem, Draco.. może tak w ogóle nic jej nie pisać? 
Zignorowałem moje "drugie ja" i położyłem się.
Na sen nie musiałem długo czekać. Już po chwili byłem w pięknej krainie, oddalonej tysiące mil od Hogwartu. 
Kiedy obudziłem się rano, pierwsza myśl padła na Hermione. Znaczy się Granger. Będę musiał złapać ją jutro po eliksirach i przeprosić. To będzie niezręczne, chociaż z drugiej strony śmieszne. Obym nie stchórzył.

-Jak Ci się spało, Dracusiu? -spytał Blaise podczas śniadania.
-Naprawdę się cieszę, że między nami jest ok, ale zamknij się. - powiedziałem. Irytowało mnie to "Dracusiu", ale przyzwyczajałem się. 
-Widzę, że ktoś tu wstał nogą lewą, lewą nogą.. 
-Żebyś wiedział. - westchnąłem.
-O co chodzi?- spytał, gryząc tosta.
-Błagam Cię Blaise, nie mów z ustami pełnymi jedzenia. - zaśmiał się.
-Oj, Draco, Draco, Draco!- on.. śpiewał, i to całkiem głośno. Wszyscy w Wielkiej Sali zaczęli się na nas gapić.
-Dracooooooo! - wyśpiewał operowym głosem. 
-Co ty brałeś? - spytałem.
-Ja? Nic, Dracooo! -zarechotał.
-Ta, jasne akurat Ci uwierzę. 
-Dobra, napiłem się trochę Ognistej, wielkie haaalo! 
Oczy wszystkich ponownie zwróciły się na nas, chociaż wątpię czy w ogóle przestali nas obserwować. Zerknąłem na stół Gryfonów, Granger gapiła się na Zabiniego. Spojrzała na mnie pytająco, w odpowiedzi wzruszyłem tylko ramionami. 
Dopiero po chwili zorientowałem się, że Blaise próbuje wspiąć się na stół. Złapałem go za koszulę i wyprowadziłem z Wielkiej Sali. 
Usłyszałem czyjeś kroki, odwróciłem się.
-Co mu jest? - spytała zaniepokojona Granger.
-Wypił o jakiś litr Ognistej za dużo.
-Pozwoliłeś mu na to? 
-To niby moja wina? - oburzyłem się.
-Nie wiem, nie było mnie z nim!
-Mnie też nie. - warknąłem. 
-Ugh, myślałam, że byłeś. Przepraszam.
-Za dużo myślisz. - powiedziałem. - i ja też przepraszam.
-Co? Za co? - spytała. 
-Za to co powiedziałem Rudzielcowi. Nie wiem po co to zrobiłem.
-Aa, to. Później o tym pogadamy. Zajmijmy się lepiej Blaise'em.
-A, tak, racja.
Zanieśliśmy go do dormitorium i podaliśmy jakiś eliksir na sen. Już po chwili zasnął. 
Usiedliśmy na kanapie. My, czyli ja i Granger. Panowała dość krępująca cisza.
-Em, chyba Ci wybaczam. - zaśmiała się nagle Gryfonka.
-Co?
-No wybaczam Ci. Na pewno nie wziął tego na poważnie. Ty i ja.. to śmieszne. - znowu się zaśmiała. 
-Wiem.. powiedziałem mu to bo chciałem go zdenerwować. 
-I co podziałało? 
-Zrobił się strasznie czerwony, więc chyba tak. - uśmiechnąłem się. Granger zaczęła się śmiać, nie wiedziałem co zrobić, więc dołączyłem do niej. 
-To dziwne. - powiedziała kiedy już się "ogarneliśmy."
-Ale co?- spytałem.
-Ty i ja, śmiejemy się, RAZEM z Rona. 
-W sumie.. - faktycznie to było dość nietypowe. - Jak sobie z tym radzisz? - zapytałem jak jakiś terapeuta. 
-Ale z czym?
-Z tym, że Twój przyjaciel się od Ciebie odwrócił. 
-Nie wiem. A ty jakbyś się czuł gdyby to Blaise odwrócił się od Ciebie? 
-Nie mam zielonego pojęcia. 
-Nie przetrwałbyś nawet tygodnia. - uśmiechnęła się.
-Chyba on beze mnie.
-Może.
-Granger, nie powinnaś już wracać? Co sobie ludzie wymyślą. - powiedziałem kpiąco. 
-Mam to gdzieś, ale skoro mnie wyganiasz. - zrobiła smutną minę.
-Nie wyganiam Cię. Nawet przez chwilę myślałem czy by Ci nie zaproponować Ognistej, ale nie wiem czy Twoja głowa by to wytrzymała.
-Pff, piłam już ją wiele razy. - powiedziała niezbyt przekonująco. 
Uniosłem brwi.
-No dobra, nigdy jej nie piłam, ale zawsze chciałam. - wystawiła język.
-Nie dostaniesz.
-Ponieważ?
-Czy ty mnie w ogóle słuchasz, Granger? Nie wytrzymasz tego. 
-Wytrzymałam jak mnie całowałeś, to i wytrzymam jak napiję się trochę Whisky. 
-To był cios poniżej pasa. - wykonała triumfujący gest ręką. - Nie ciesz się tak. Ognistej i tak nie będzie.
-Niech Ci będzie.
-Grzeczna Granger. - zaśmiałem się.
Dopiero teraz zauważyłem jak blisko siebie jesteśmy. Chciałem ją pocałować. Nie, nie chciałem! 
A właśnie, że chciałem i to bardzo. Powoli się do niej zbliżałem.. ale w ostatniej chwili się powstrzymałem. Na szczęście.
-Kiedy eliksir przestanie działać? - spytała nagle Her..Granger. 
-Nie wiem, może za jakieś trzy godziny.
-Nie będę przecież tyle tu siedzieć. Pójdę już. 
-Ale wiesz, że nie musisz?- uśmiechnąłem się. 

28 listopada 2012

Rozdział siedemnasty


Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego która jest godzina. Już po czternastej, co oznacza, że z wycieczki nici. A tak bardzo chciałam iść do Hogsmead, ale cóż, mówi się trudno i żyje się dalej. 
Ważne, że Blaise nie gniewa się już ani na mnie, ani na Malfoya. Miło było patrzeć jak podają sobie dłonie i się śmieją. 
W Pokoju Wspólnym było całkiem tłoczno. Większość się na mnie gapiła, dobrze wiedziałam dlaczego. Miałam nadzieję, że Harry, Ginny i Ron nie dowiedzieli się o zajśiu pod Wielką Salą. 
Mimo moich obaw podeszłam do przyjaciół i Rona. 
Harry i Ron zmierzycli mnie od stóp do głów.
-Dla Malfoya się tak wystroiłaś?- spytał złośliwie rudzielec. 
-Ron..- zaczęła Ginny, ale nie dałam jej skończyć.
-Skąd Ci to przyszło do głowy, Ron? - jak on.. ach! Oczywiście nie raczył mi odpowiedzieć. Harry go wyręczył.
-Hermiono, my wiemy, że Ty i Malfoy.. się całowaliście. - właśnie tego się obawiałam. - Słyszeliśmy Twoją rozmowę z Zabinim.
-Słyszeliście wszystko? 
-Tak i Cię rozumiemy, przynajmniej ja i Ginny. - spojrzał na Rona. - Nie wiem jak on.. 
-Hm, nie mam zdania. -powiedział obojętnie Ron. - A nawet mnie to nie obchoooodzi. - ziewnął. 
Auć, to zabolało. 
-Jeśli pozwolicie to ja będę się już zbierał. Jestem umówiony. - i odszedł. 
-Z kim on jest umówiony? - spytałam.
-Jesteś pewna, że chcesz wiedzieć? - spytał Harry.
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. - powiedziałam. - Mów. 
-Z Silver.
                                           *** 
Szczerze mówiąc myślałem, że Blaise będzie się dłużej gniewać. 
Granger ma chyba jakiś dar przekonywania, chociaż.. znając Blaise'a, pewnie by był zły kilka dni, a potem by mu przeszło. 
Tak czy siak postanowiłem podziękować jakoś Granger. Nie osobiście, to by było poniżej mojej godności. 
Napiszę do niej jakiś krótki list, w najgorszym wypadku dam jakieś kwaitki. Tylko jakie? 
Wiem! Białe róże. Rosną w dalszych zakątkach naszych błoni.
Bez zastanowienia wyszedłem na zewnątrz. Moją uwagę przykuły dwie postacie. Chłopak i dziewczyna.
Zaraz, zaraz.. czy to nie Weasley i Silver? Oni się.. całują. 
Postanowiłem przerwać im tę jakże piękną chwilę.
-Ej, Weasley co tu robisz?
-To co widzisz. - odpowiedziała Silver. 
-Nie Ciebie sie pytam, Stone.
-To co widzisz. - powiedział Weasley. - A ty co tu robisz, Malfoy?
-Idę zdobyć kilka białych róż. - wiedziałem, że zapyta po co i wtedy miałbym świetną odpowiedź. 
-Po jakie licho? - spytała Silver.
-Dla Granger. - uśmiechnąłem się złośliwie. - Muszę jej jakoś podziękować za to wszystko. Poza tym po tej wspaniałej nocy coś się jej należy. - Bum! Trafiłem. Przyglądałem się chwilę jak robi się cały czerwony i odszedłem z satysfakcją. 
Już po chwili byłem na miejscu. Zerwałem dwie najlepsze róże i zawróciłem do zamku. 
-To nie było takie trudne. - powiedziałem.
Jakby napisać ten cholerni list, żeby dało wyczytać się z niego wdzięczność. 
Droga Granger, pierwszy błąd!
Jaka "droga"?! 
Zgniotłem papier, wziąłem drugą kartkę i zacząłem od nowa.
Granger, 
Nie wiem czy wiesz, ale jestem Ci strasznie wdzięczny. Gdyby nie Ty, Blaise pewnie gniewał by się na mnie z tydzień. Dzięki. 
                                                               D.M.
PS. Nie myśl sobie, że to coś znaczy. Chcę żebyś wiedziała i tyle.   
     A i nie gniewaj się na mnie.. nagadałem głupot Weasley'owi. 
                                                                               
Chyba jest dobrze. 
Doczepiłem jakoś róże do listu i wezwałem sowę.
-Zanieś to Hermionie Granger. Wieża Gryffindoru. - i poszybowała.
                                         ***
Usłyszałam jakieś stukanie w szybę. Zobaczyłam ciemną sowę. Podeszłam do okna i otworzyłam. Wyciągnęłam z nóżki sowy zwitek papieru i dwie białe róże. 
Powoli zaczęłam czytać list. Nie był długi. Kiedy skończyłam nie mogłam w to uwierzyć. Powąchałam róże, pachniały pięknie.
Wzięłam pióro i kartkę papieru i zaczęłam pisać odpowiedź. 
To.. miło z Twojej strony. Róże są naprawdę piękne.
Dziękuję.
Jeżeli mogę wiedzieć to jakie konkretnie "głupoty" naopowiadałeś Ronowi? 
                                                                                              H.G.
Przyczepiłam list do nóżki sowy. Otworzyłam okno i sowa wyleciała.
Na odpowiedź nie musiałam czekać długo.
To dobrze, że Ci się podobają.
Co do tych "głupot", to lepiej żebyś nie wiedziała. 
                                                                                        D.M. 

Malfoy, natychmiast masz mi powiedzieć co mu powiedziałeś! Bo inaczej rzucę na Ciebie Avadę!
                                                                                     H.G.
PS. To nie są żarty! ;) 



Akurat była byś do tego zdolna, ale trzeba przyznać, że trochę się boję. 
Jeśli już musisz wiedzieć, to powiedziałem mu, że spędziliśmy razem noc. 
Nie gniewaj się. 
                                                                                      D.M. 
Nie chciałam na to odpisywać.

23 listopada 2012

Rozdział szesnasty

Rozdział taki sobie. 
Oby Wam się spodobał! ^.^ 
Pozdrawiam! 
                                      *** 

Blaise, poczekaj!- zawołałam.
Odwrócił się, miał minę jak jakiś mały szczeniak (który nie dostał jeść z tydzień.)
Nie był to przyjemny widok.
-Możemy o tym pogadać?- spytałam. Brakowało mi tchu, nigdy nie byłam przyzwyczajona do biegania.
Spojrzałam na niego, wyglądał jakby się nad tym zastanawiał. 
-Dobra, ale szybko. - powiedział w końcu.
Milczałam.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiem co mam mu powiedzieć. Zaśmiał się ponuro. 
-Słucham?- powiedział wyraźnie zniecierpliwiony. 
Zastanawiałam się jak poskładać zdania, żeby zabrzmiały one chociaż trochę sensownie. Jednak zanim zdążyłam otworzyć usta, Blaise odwrócił się i odszedł. 
Znowu ruszyłam za nim, tym razem wolniej, ponieważ zauważyłam, że on też się nie śpieszy. 
-Poczekaj!- krzyknęłam. Nie wydawał mi się to głośny krzyk, jednak wszyscy dookoła, łącznie z Blaise'em, spojrzeli na mnie ze zdziwieniem. 
-Chcesz mi coś powiedzieć, to mów! Tylko niech tym razem nie zabraknie Ci języka w buzi. -powiedział szorstko. 
-No bo.. no bo to nie było tak jak Ci się wydaje.. -zaczęłam zestresowana. Dlaczego każdy musiał się tak na mnie gapić.
-A jak było? - spytał wciąż zły.
-Zaczęło się od tego, że siedziałam sobie w bibliotece. Czytałam bardzo ciekawą książkę. Znikąd pojawia się Malfoy i pyta się mnie czy możemy pogadać. Ja mu na to, że nie, że teraz jestem bardzo zajęta, to on zaproponował to spotkanie wieczorem na Wieży Głównej, przystanęłam na tym. Kiedy się już spotkaliśmy, powiedział żebym dała Ci spokój i wykręciła się z wyjścia do Hogsmead. Powiedziałam mu, że nie ma takiej opcji, że ja chcę iść! No i właśnie wtedy mnie.. pocałował. Na koniec jeszcze raz powtórzył, że mam Cię wystawić, no i wtedy sobie poszedł. - zaczerpnęłam trochę powietrza i kontynuowałam  - Przyszłam do Was do Pokoju.. już miałam Ci powiedzieć, że nie chcę iść z Tobą do Hogsmead, ale nie mogłam. Nie chciałam Ci sprawić przykrości. Myślę, że Malfoy to zrobił bo myślał, że chcę zniszczyć waszą przyjaźń, co jest przecież niedorzeczne. - odetchnęłam i czekałam na jego reakcję.
Miał rozdziawione usta. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Chciałam żeby zrozumiał. 
-Ty? Zniszczyć naszą przyjaźń? - spytał. - Niby po co?
-Nie mam pojęcia. - powiedziałam.
-A może on tak naprawdę Cię lubi.. i potraktował ten pocałunek na serio. - powiedział bezbarwnie i wbił wzrok w podłogę. 
Czy go już do reszty pogięło?
-Żartujesz sobie, tak?
-Nie. Np bo w końcu jesteś ładna i w ogóle atrakcyjna  - w tonie jego głosu dało się wyczuć nutkę niepewności, jakby zastanawiał się, czy to co powiedział jest na miejscu. Jednak nie przeszkodziło mi to żeby się zarumienić.
-Przestań. - zaczęłam. - nawet jeśli bym była.. no to co powiedziałeś - uśmiechnął się. - to nie sądzę żeby Malfoy się mną zainteresował. W końcu jestem "szlamą" - wymamrotałam.
-Ale jesteś dziewczynę, nie jest potrzebna żadna czystość krwi żeby to stwierdzić. - powiedział. - A Draco, jak zapewne każdy facet nie mógł się oprzeć pokusie no i Cię pocałował. 
-Nie, Blaise. On miał w tym swój cel! Zresztą czemu się tak tym przejmujesz? - spytałam, że też na to wcześniej nie wpadłam. Lubiłam go, i byłam pewna, że on mnie też. W końcu jesteśmy przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi, nic więcej, CHYBA.
-Raz powiedziałem mu, że Cię lubię i w ogóle.
-Ja też Cię lubię, Blaise. Dobry z Ciebie przyjaciel. - byłam pewna, że w jakimś stopniu go to zabolało. Nie dawał po sobie poznać. - Czyli co już się nie gniewasz?- dodałam.
-Nie. - odpowiedział z półuśmiechem na twarzy.
-To dobrze. -odetchnęłam z ulgą. - A co z Malfoyem?
-A co ma być?
-Na niego się gniewasz? - chciałam wiedzieć.
-Sam nie wiem. - odpowiedział cicho.
-Wybacz mu. 
                                  ***
Głupia, głupia Granger!
Ale to nie była jej wina, tylko i wyłącznie moja. 
To ja skłamałem mówiąc Blaise'owi, że to ona się na mnie rzuciła.
Czemu nie powiedziałem mu prawdy.. znaczy prawie prawdy.
Siedziałem w fotelu, w swoim dormitorium i piłem Ognistą, gdy nagle usłyszałem pukanie. Zerwałem się z fotela i podszedłem do drzwi, kiedy jest otworzyłem zobaczyłem Blaise'a, a za nim.. Granger.
-Co wy tu robicie? - spytałem niby od niechcenia, ale tak naprawdę cieszyłem się i byłem ciekawe czego chcą. 
-Możemy wejść? - spytała Gryfonka zza pleców Blaise'a.
-Um, tak. - kiedy byliśmy już w środku, zapytałem. - O co chodzi?
-No bo Blaise postanowił Ci wybaczyć. - powiedziała Granger, teraz już przodowała.
-Skoro chce mi wybaczyć, to może niech on mówi do cholery, a nie Ty, Granger. - powiedziałem złośliwie. Ona tylko spojrzała na Blaise'a, który pokiwał głową, i wycofała się. 
Milczeliśmy przez chwilę.
-Stary, ja naprawdę Cię przepraszam.. - zacząłem.
-Rozumiem. Hermiona mi wszystko wyjaśniła. - powiedział powoli. - Jestem gotów Ci wybaczyć, Dracusiu.
Spojrzałem na Granger, uśmiechała się szeroko.
Będę musiał się jej kiedyś za to odwdzięczyć.

19 listopada 2012

Rozdział piętnasty

No! Z tego rozdziału to jestem całkiem zadowolona :>
Nie powinno w nim być błędów.. nie to co w poprzednim.
Pozdrawiam!
                                          ***

Tym pocałunkiem miałem ją przekonać żeby wykręciła się jakoś z pójściem z Blaise'em i ze mną do Hogsmead. A ona bezczelnie przychodzi do Naszego pokoju i pyta się o której ma się stawić pod Wielką Salą.
Gdybym wiedział, że tak będzie nigdy w życiu bym jej nie pocałował.
Draco, próbujesz okłamać samego siebie. Starasz się uciec od tego, że tak naprawdę CHCIAŁEŚ tego pocałunku.
Znowu ten cholerny głos w mojej głowie.
-Co ty tam wiesz. - powiedziałem na głos. Po jakie licho?
Mnie nie oszukasz. Wie co czujesz, nienawidzę  kiedy Głos zaczyna wkradać się do mojego mózgu.
-Zamknij się!- wrzasnąłem wreszcie.
Ona i tak się dowie...
-Co? Czego niby miałaby się dowiedzieć?
Ty już dobrze wiesz czego.
Nie odezwałem się.
Głos miał rację. To całe Hogsmead i Blaise miał być tylko pretekst, żeby poczuć smak jej ust. Dlaczego ona nie mogłaby mieć czystej krwi i być w Slytherinie. Wtedy było by dużo łatwiej, ale czy było by tak samo?
Nie miałem ochoty o tym myśleć. Położyłem się na łóżku i w mgnieniu oka zasnąłem.
Ale po 15 minutach obudziłem się, dziwne. Jeszcze niedawno byłem śpiący i zmęczony. No nic.. Postanowiłem iść do Blaise'a.
                                          ***
Czułam się dziwnie.
Po pierwsze:
-Malfoy mnie pocałował, wprawdzie nie był to spontaniczny pocałunek, tylko "specjalny", chciał czegoś, ale to jednak był pocałunek!
Po drugie:
-Chciał żebym wystawiła Blaise'a i wykręciła się z wyjścia do Hogsmead. Rzekomo kradnę mu kumpla. 
A po trzecie i chyba najważniejsze...
-Ten pocałunek mi się podobał..
Chciałabym to powtórzyć. Nie, nie, nie! Wcale nie. 
To nieczuły, arogancki palant, arystokrata.. który świetnie całuje. 
Hermiono, daj spokój, pomyślałam w duchu.
Nie chcąc dłużej o tym myśląc, co chyba nie jest czymś dziwnym, poszłam spać.

Rano obudziły mnie promienie słońca próbujące się wedrzeć przez jasne zasłony. 
Spojrzałam na zegarek, 8:50.
-Świetnie. -powiedziałam sama do siebie. Miałam jeszcze TYLKO dwie godziny do tego jakże świetnie zapowiadającego się spotkania. 
Ciekawe czy Malfoy powie Blaise'owi o naszym pocałunku. 
Nie, nie jest przecież aż tak głupi. Blaise pewnie spytałby o szczegóły tego incydentu, a to nie wróżyłoby nic dobrego..
Ubrałam się chyba za ładnie jak na przyjacielskie spotkanie z Blaise'em. Plus Malfoy w pakiecie...
Miałam na sobie brzoskwiniową sukienkę do kolan i czarne trampki, niby kiepskie połączenie, ale muszę przyznać, że wyglądało to całkiem nieźle. 
Kiedy zbliżałam się pod drzwi Wielkiej Sali to już z daleka rozpoznałam tą jasną czuprynę. Malfoy stał z rękami w kieszeniach. Na sobie miał jasnoniebieską koszulę z dwoma odpiętymi guzikami u góry, a do tego czarne spodnie. Obok niego stał Blaise, z jego twarzy dało się wyczytać mieszaninę smutku i złości. 
Stali w ciszy. 
Podeszłam do nich i się przywitałam:
-Cześć Blaise. - uśmiechnęłam się. - Malfoy. - skinęłam głową na blondyna. 
-Draco mi powiedział.- odezwał się Blaise, miał nerwowy ton. 
Co?! Czyżby Malfoy mu powiedział o całym tym zajściu?
Nie!
-Serio? Przepraszam jeśli Cię to zraniło, ale on tak nagle mnie pocałował i...
-Co?! Mnie powiedział, że to ty się na niego rzuciłaś.- zdębiałam. Spojrzałam na Malfoy, miał trochę smutną minę. 
-Ona kłamie. - powiedział. Blaise na niego spojrzał, ale nic nie powiedział, miał jedynie zawiedzioną minę. -Komu wierzysz mi czy jej?- spytał. Blaise nadal nic nie mówił. Po kilku sekundach patrzenia się to na mnie, to na Malfoya, odszedł w inną stronę.
-No i widzisz co zrobiłaś, Granger. - powiedział oskarżycielsko Malfoy.
-Co.. przecież to ty.. - nadal byłam w szoku. - Nieważne. - pobiegłam za Blaise'em. 

16 listopada 2012

Rozdział czternasty

Nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Miał wyjść inaczej, ale się trochę popieprzyło. :| 
Ale może się Wam spodoba, hm? :D Pozdrawiam!
                                           *** 

Byłem zmieszany. Granger mi wybaczyła, ale rozmawiać ze mną nie chce. 
Szlamy tak mają, pomyślałem. 
-Draco, poczekaj!-zawołał mnie Blaise po lekcji.
-Po co?- warknąłem.
-Rozumiem, że nie podoba Ci się siedzenie z Hermioną, ale ona jest.. inna niż Ci się wydaje. 
-Aha. - mruknąłem. -Dobra nie rozmawiajmy o Granger. Jutro idziemy do Hogsmead, może kogoś dla Ciebie znajdziemy. - zaśmiałem się.
-Stary, wiesz.. 
-O co Ci chodzi?
-Spytałem się Hermiony czy pójdzie z nami. No i ona.. się zgodziła. - powiedział, czekając na moją reakcję. Byłem zły. Jakaś szlama chce mi odebrać najlepszego kumpla.
-Czyli wystawiasz mnie dla niej?
-Nie! Idziemy w trójkę. - uśmiechnął się.
-Nie. 
-Co? Czemu? Przecież czekałeś na ten wyjazd.
-Tak, ale nie będę się włóczyć z Granger. Co by ludzie pomyśleli. 
-Oj, Draco. Przecież nie musisz z nią gadać.
-Nie. Nie zamierzam być piątym kołem u wozu! -krzyknąłem. Starałem się opanować.
-Nie będziesz. Ona wie, że idziesz z nami. - z jego twarzy nie znikał uśmiech.
-Ja z Wami? Czy może ONA z nami? - zrobił dziwną minę jakby nie wiedział o co chodzi.
-To nie tak.. 
-A jak? Wprosiła się i nie mogłeś jej odmówić?
-Nie.. To idziesz? - był trochę zirytowany.
-Dobra. - powiedziałem po dłuższej chwili. - Idę do biblioteki.
Chciałem ją znaleźć, powiedzieć żeby się od niego odpieprzyła i nie rujnowała naszej przyjaźni. 
Siedziała przy stoliku w rogu. Jej oczy szybko przemieszczały się po książce. Podszedłem do niej. Nawet na mnie nie spojrzała.
-Granger. - powiedziałem spokojnie.
-Czego chcesz, Malfoy? 
-Takim tonem do przyjaciela, wiesz co. - prychnąłem.
-Nie przyjaźnimy się. - starała się żeby zabrzmiało to oschle, ale coś nie wyszło.
-Auć. - udałem, że serce mi pęka. - Mało istotne. To możemy pogadać?
-Nie teraz. Będę tu siedzieć do późna.
-To kiedy?- spytałem cicho.
-Nie wiem. Kiedy Ci pasuje? Byle nie wcześniej niż 19. - nie odrywała oczu od książki.
-Dobra. 19:30 w Wieży Głównej, pasuje? - spytałem. 
-Tak. - odpowiedziała, spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się..
                                                                             ***
Znowu Malfoy. Byłam w trakcie ciekawego rozdziału. Jak on śmie mi przerywać? 
Ciekawe o czym to on chce ze mną porozmawiać. Przecież wszystko już sobie wyjaśniliśmy. 
Kiedy wróciłam z biblioteki, była już 19:05. Miałam mało czasu żeby się wyszykować!
Wyszykować?
Ale na co? Przecież to tylko takie spotkanie. Zdjęłam szatę szkolną i uznałam, że jestem gotowa. Miałam 15 minut, więc położyłam się na łóżku i zaczęłam wymyślać różne scenariusze rozmowy z Malfoyem. Były głupie..
Muszę przyznać, że z Wieży był wspaniały widok. 
Ale gdzie do diabła podziewa się Malfoy?! 
-Już myślałam, że nie przyjdziesz. - powiedziałam kilka minut później, kiedy Malfoy przyszedł.
-A więc nie jestem taki przewidywalny. To dobrze. - uśmiechnął się. 
-Tak.. to o czym chciałeś pogadać? -spytałam. 
-Masz się odczepić od Blaise'a. - warknął. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
-Co masz na myśli? 
-Jezu, Granger. Masz przestać z nim gadać i musisz się jutro wykręcić jakąś chorobą. 
-Czemu?
-Bo jutro jest wyjazd do Hogsmead, a nie mam zamiaru tam iść z Tobą. 
-To nie idź. - uśmiechnęłam się złośliwie.
-Co.. Idę! Ty masz nie iść! -krzyknął.
-A jak nie to co? - spytałam. Przez chwilę przyglądał mi się ze zdziwieniem. Nagle zaczął się do mnie zbliżać. Chciałam zrobić krok w tył, ale nie mogłam. Zbliżył swoje usta do mojego ucha. 
-Nie chcesz wiedzieć. - szepnął. Zaczęłam drżeć. Musiałam zachować zimną krew.
-Chcę. - powiedziałam stanowczo. Spojrzał na mnie. Zobaczyłam w jego oczach gniew. Myślałam, że rzuci na mnie jakieś zaklęcie, ale nie. Zaśmiał się tylko i zaczął mnie całować.  Było dziwnie.. przyjemnie. Zdrowy rozsądek mówił mi żeby go odepchnąć, ale nie chciałam kończyć tej chwili. Nagle przestał. Oderwał swoje wargi od moich. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. 
-Masz powiedzieć, że nie masz ochoty iść. - powiedział znudzony i odszedł.
Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Skierowałam się w stronę swojego dormitorium, ale po chwili zmieniłam kierunek.
Zapukałam do Pokoju Wspólnego Slytherinu. Ściana się poruszyła. Zobaczyłam Malfoy z dziwną miną.
-Chcę pogadać z Blaise'em. - powiedziałam cicho. Słysząc to na jego twarzy pojawił się triumfalny uśmiech. Pokój Ślizgonów wyglądał identycznie jak nasz, z wyjątkiem kolorów oczywiście. Zobaczyłam Blaise'a. Wstał kiedy mnie zobaczył. Podszedł do mnie uśmiechając się.
-Hermiono, co Ty tu robisz?- spytałam. Od pewnego czasu miałam podejrzenia, że on się we mnie podkochuje, ale co taki Ślizgon jak on widziałby we mnie? 
-To o której się jutro spotykamy?- uśmiechnęłam się sztucznie. Blaise nawet tego nie zauważył, na jego twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech.
-Nie wiem. Draco! - zawołał Malfoya. Świetnie.. 
Podszedł do nas. Widać było, że jest zły. Rzucił mi gniewne spojrzenie.
-Co?- spytał spokojnie. To dziwne, myślałam, że zaraz wybuchnie.
-O której jutro spotykamy się w Wielkiej Sali? Może być 11? - spytał wesoło Blaise.
-Ta, może być. -powiedział. - Ja już będę się zbierał do swojego dormitorium. Cześć.
-Cześć. 

12 listopada 2012

Rozdział trzynasty

Tak sobie przeglądałam inne [lepsze] blogi i zauważyłam, że tylko ja mam takie gówniane, bezsensowne rozdziały. Damn, chyba zacznę się jeszcze bardziej przykładać niż do tej pory. Zależy mi na tym blogu. Mam 98% pewność, że nikt tego, jak to ujęłam wcześniej, gówna nie czyta. (: 
Smucie mnie to, a zarazem cieszy, bo nie wiem czy bym zniosła te przykre komentarze. Jestem pesymistką i wiem, że takowe by się pojawiły [było by ich mnóstwo *-*] Pozdrawiam! ^^ 
                                                                       ***
 No tak można się było po nim tego spodziewać. Wygląda na to, że nie kłamał, chociaż nadal uważam, że to podstęp. Może powinnam o tym komuś powiedzieć? Nie.. pewnie wszyscy by mnie wyśmiali.
Ej, słuchajcie, Malfoy powiedział, że wyglądam ładnie.Jakby to w ogóle brzmiało. Chętnie bym powiedziała o tym Ginny, ale ostatnio rzadko ją widuję, no i na pewno wszystko by powiedziała Harry'emu, a Harry zapewne Ronowi i by się skomplikowało jeszcze bardziej.
Nie zdałam sobie sprawy która już godzina. Szybko przebrałam się w koszulę nocną i wskoczyłam pod ciepłą kołdrę. Długo nie mogłam zasnąć. Po upływie mniej więcej trzydziestu minut sen wreszcie mnie dopadł.
Dzisiaj piątek. Jutro pierwszy wypad do Hogsmead. Niestety ja nie pójdę, nie mam z kim. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam jakieś jasne dżinsy i białą koszulkę. Ubrałam się szybko.Poszłam do łazienki, umyłam zęby, uczesałam się.
-O nie, spóźnię się!- jeszcze nigdy się nie spóźniłam. Wybiegłam do pokoju, szybko narzuciłam na siebie szatę. Na korytarzach było pusto, pewnie wszyscy już są na zajęciach. Szybko wbiegłam do klasy Snape'a. Oczywiście oczy wszystkich zwróciły się na mnie.
-Przepraszam, za.. - nie dane mi było skończyć.
-Gryffindor traci 10 punktów, za twoje spóźnienie. - powiedział ze złośliwym uśmieszkiem Snape. Usiadłam w ławce obok Blaise.
-Cześć.- szepnęłam.
-Co się stało, że się spóźniłaś?- spytał.
-Zaspałam.
-Ty? Przecież jeszcze nigdy się nie spóźniłaś. Zazwyczaj byłaś pierwsza w klasie.
-No wiem, wiem. -zarumieniłam się. Zaczął się dziwnie wiercić.
-Hermiono..
-Tak?- o co mu chodzi?
-Poszłabyś jutro ze mną do Hogsmead?
-Blaise, czy ty proponujesz mi randkę?- zdziwiłam się.
-Nie,nie. Draco też idzie. - powiedział.
-Nie.
-Co? Czemu? Myślałem, że między wami jest już wszystko okej.
-Nie wiem czy można to tak nazwać. Po prostu go toleruję. Nie mam ochoty włóczyć się z nim przez kilka godzin po wiosce.- odpowiedziałam chłodno.
-No proszę. - uśmiechnął się szelmowsko.
-Dobra, ale nie licz, że będę dla niego miła. - zobaczyłam na jego twarzy uśmiech triumfu. A niech to.
-Wiedziałem, że nie potrafisz się mi oprzeć. -zaśmiał się.
-Gryffindor i Slytherin traci po dziesięć punktów za wasze pogaduszki, znowu!- powiedział złośliwie Snape podchodząc do naszej ławki. -Myślałem, że usadzenie Gryfonki ze Ślizgonem poskutkuję, ale nie, widzę, że wy się świetni bawicie...
-A owszem. - przerwał mu Blaise, po klasie rozeszły się szmery i chichoty.
-Slytherin traci kolejne 10 punktów!
-Płakać nie będę.
-Szlaban w następną sobotę. U mnie, Zabini, jasne?- spytał ostro.
-Oczywiście. -wyszczerzył zęby.
-Po co to zrobiłeś?- spytałam Blaise'a, kiedy Snape odszedł.
-Nie wiem, dla zabawy. -uśmiechnął się.
-Tak, ale będziesz musiał spędzić cały sobotni wieczór ze Snape'em. Nie zazdroszczę Ci.
-Przesadzasz, nie jest taki zły.
-Uwierz mi jest. - spojrzałam na Snape'a. Patrzył się na nas. Znów podszedł do naszej ławki.
-Hm, panna Granger usiądzie z panem Malfoyem, a pan Zabini z panną Stone. I radzę więcej nie rozmawiać na moich zajęciach. - O, nie! Jeszcze tego mi brakowało. Już wolałabym szlaban.
-Czy ja mam coś do powiedzenia, panie profesorze?- spytał znienacka Malfoy.
-Nie sądzę. - odpowiedział mu Snape.
-Ja się nie zgadzam! -zaprotestowałam wstając. Spojrzałam na Malfoya, minę miał raczej znudzoną.
-Granger, radzę Ci usiąść, no chyba, że chcesz siedzieć razem z Zabinim w sobotę w moim gabinecie.- spojrzałam na Blaise'a. Kiwał głową, co oznaczało, żebym spróbowała dostać ten szlaban. Niestety ja taka nie jestem. Posłusznie usiadłam. Znowu spojrzałam na Blaise'a, miał zawiedzioną minę. Snape patrzył się to na mnie, to na niego.
-Słuszna decyzja. A teraz, Silver zamień się.. z Granger. - Silver nic nie powiedziała. Wzięła swoją książkę i pióro z ławki. Zrobiłam to samo co ona.
-Miłego siedzenia z tym dupkiem. -powiedziała do mnie. Malfoy usłyszał to i się zaśmiał.
Ta, dzięki, pomyślałam. Wprawdzie nie jesteśmy już wrogami, ale nie mam zamiaru siedzieć z nim do końca roku!
-Witaj. -powiedział cicho blondyn. Chrząknęłam. - Kto jak kto, ale ty powinnaś być kulturalna, Granger.
-Wybacz, nie mam ochoty na pogaduszki. Dzisiaj straciłam wystarczającą ilość punktów.- odwróciłam się w inną stronę żeby na niego nie patrzeć.