Łączna liczba wyświetleń

19 listopada 2012

Rozdział piętnasty

No! Z tego rozdziału to jestem całkiem zadowolona :>
Nie powinno w nim być błędów.. nie to co w poprzednim.
Pozdrawiam!
                                          ***

Tym pocałunkiem miałem ją przekonać żeby wykręciła się jakoś z pójściem z Blaise'em i ze mną do Hogsmead. A ona bezczelnie przychodzi do Naszego pokoju i pyta się o której ma się stawić pod Wielką Salą.
Gdybym wiedział, że tak będzie nigdy w życiu bym jej nie pocałował.
Draco, próbujesz okłamać samego siebie. Starasz się uciec od tego, że tak naprawdę CHCIAŁEŚ tego pocałunku.
Znowu ten cholerny głos w mojej głowie.
-Co ty tam wiesz. - powiedziałem na głos. Po jakie licho?
Mnie nie oszukasz. Wie co czujesz, nienawidzę  kiedy Głos zaczyna wkradać się do mojego mózgu.
-Zamknij się!- wrzasnąłem wreszcie.
Ona i tak się dowie...
-Co? Czego niby miałaby się dowiedzieć?
Ty już dobrze wiesz czego.
Nie odezwałem się.
Głos miał rację. To całe Hogsmead i Blaise miał być tylko pretekst, żeby poczuć smak jej ust. Dlaczego ona nie mogłaby mieć czystej krwi i być w Slytherinie. Wtedy było by dużo łatwiej, ale czy było by tak samo?
Nie miałem ochoty o tym myśleć. Położyłem się na łóżku i w mgnieniu oka zasnąłem.
Ale po 15 minutach obudziłem się, dziwne. Jeszcze niedawno byłem śpiący i zmęczony. No nic.. Postanowiłem iść do Blaise'a.
                                          ***
Czułam się dziwnie.
Po pierwsze:
-Malfoy mnie pocałował, wprawdzie nie był to spontaniczny pocałunek, tylko "specjalny", chciał czegoś, ale to jednak był pocałunek!
Po drugie:
-Chciał żebym wystawiła Blaise'a i wykręciła się z wyjścia do Hogsmead. Rzekomo kradnę mu kumpla. 
A po trzecie i chyba najważniejsze...
-Ten pocałunek mi się podobał..
Chciałabym to powtórzyć. Nie, nie, nie! Wcale nie. 
To nieczuły, arogancki palant, arystokrata.. który świetnie całuje. 
Hermiono, daj spokój, pomyślałam w duchu.
Nie chcąc dłużej o tym myśląc, co chyba nie jest czymś dziwnym, poszłam spać.

Rano obudziły mnie promienie słońca próbujące się wedrzeć przez jasne zasłony. 
Spojrzałam na zegarek, 8:50.
-Świetnie. -powiedziałam sama do siebie. Miałam jeszcze TYLKO dwie godziny do tego jakże świetnie zapowiadającego się spotkania. 
Ciekawe czy Malfoy powie Blaise'owi o naszym pocałunku. 
Nie, nie jest przecież aż tak głupi. Blaise pewnie spytałby o szczegóły tego incydentu, a to nie wróżyłoby nic dobrego..
Ubrałam się chyba za ładnie jak na przyjacielskie spotkanie z Blaise'em. Plus Malfoy w pakiecie...
Miałam na sobie brzoskwiniową sukienkę do kolan i czarne trampki, niby kiepskie połączenie, ale muszę przyznać, że wyglądało to całkiem nieźle. 
Kiedy zbliżałam się pod drzwi Wielkiej Sali to już z daleka rozpoznałam tą jasną czuprynę. Malfoy stał z rękami w kieszeniach. Na sobie miał jasnoniebieską koszulę z dwoma odpiętymi guzikami u góry, a do tego czarne spodnie. Obok niego stał Blaise, z jego twarzy dało się wyczytać mieszaninę smutku i złości. 
Stali w ciszy. 
Podeszłam do nich i się przywitałam:
-Cześć Blaise. - uśmiechnęłam się. - Malfoy. - skinęłam głową na blondyna. 
-Draco mi powiedział.- odezwał się Blaise, miał nerwowy ton. 
Co?! Czyżby Malfoy mu powiedział o całym tym zajściu?
Nie!
-Serio? Przepraszam jeśli Cię to zraniło, ale on tak nagle mnie pocałował i...
-Co?! Mnie powiedział, że to ty się na niego rzuciłaś.- zdębiałam. Spojrzałam na Malfoy, miał trochę smutną minę. 
-Ona kłamie. - powiedział. Blaise na niego spojrzał, ale nic nie powiedział, miał jedynie zawiedzioną minę. -Komu wierzysz mi czy jej?- spytał. Blaise nadal nic nie mówił. Po kilku sekundach patrzenia się to na mnie, to na Malfoya, odszedł w inną stronę.
-No i widzisz co zrobiłaś, Granger. - powiedział oskarżycielsko Malfoy.
-Co.. przecież to ty.. - nadal byłam w szoku. - Nieważne. - pobiegłam za Blaise'em. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz