Łączna liczba wyświetleń

23 listopada 2012

Rozdział szesnasty

Rozdział taki sobie. 
Oby Wam się spodobał! ^.^ 
Pozdrawiam! 
                                      *** 

Blaise, poczekaj!- zawołałam.
Odwrócił się, miał minę jak jakiś mały szczeniak (który nie dostał jeść z tydzień.)
Nie był to przyjemny widok.
-Możemy o tym pogadać?- spytałam. Brakowało mi tchu, nigdy nie byłam przyzwyczajona do biegania.
Spojrzałam na niego, wyglądał jakby się nad tym zastanawiał. 
-Dobra, ale szybko. - powiedział w końcu.
Milczałam.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiem co mam mu powiedzieć. Zaśmiał się ponuro. 
-Słucham?- powiedział wyraźnie zniecierpliwiony. 
Zastanawiałam się jak poskładać zdania, żeby zabrzmiały one chociaż trochę sensownie. Jednak zanim zdążyłam otworzyć usta, Blaise odwrócił się i odszedł. 
Znowu ruszyłam za nim, tym razem wolniej, ponieważ zauważyłam, że on też się nie śpieszy. 
-Poczekaj!- krzyknęłam. Nie wydawał mi się to głośny krzyk, jednak wszyscy dookoła, łącznie z Blaise'em, spojrzeli na mnie ze zdziwieniem. 
-Chcesz mi coś powiedzieć, to mów! Tylko niech tym razem nie zabraknie Ci języka w buzi. -powiedział szorstko. 
-No bo.. no bo to nie było tak jak Ci się wydaje.. -zaczęłam zestresowana. Dlaczego każdy musiał się tak na mnie gapić.
-A jak było? - spytał wciąż zły.
-Zaczęło się od tego, że siedziałam sobie w bibliotece. Czytałam bardzo ciekawą książkę. Znikąd pojawia się Malfoy i pyta się mnie czy możemy pogadać. Ja mu na to, że nie, że teraz jestem bardzo zajęta, to on zaproponował to spotkanie wieczorem na Wieży Głównej, przystanęłam na tym. Kiedy się już spotkaliśmy, powiedział żebym dała Ci spokój i wykręciła się z wyjścia do Hogsmead. Powiedziałam mu, że nie ma takiej opcji, że ja chcę iść! No i właśnie wtedy mnie.. pocałował. Na koniec jeszcze raz powtórzył, że mam Cię wystawić, no i wtedy sobie poszedł. - zaczerpnęłam trochę powietrza i kontynuowałam  - Przyszłam do Was do Pokoju.. już miałam Ci powiedzieć, że nie chcę iść z Tobą do Hogsmead, ale nie mogłam. Nie chciałam Ci sprawić przykrości. Myślę, że Malfoy to zrobił bo myślał, że chcę zniszczyć waszą przyjaźń, co jest przecież niedorzeczne. - odetchnęłam i czekałam na jego reakcję.
Miał rozdziawione usta. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Chciałam żeby zrozumiał. 
-Ty? Zniszczyć naszą przyjaźń? - spytał. - Niby po co?
-Nie mam pojęcia. - powiedziałam.
-A może on tak naprawdę Cię lubi.. i potraktował ten pocałunek na serio. - powiedział bezbarwnie i wbił wzrok w podłogę. 
Czy go już do reszty pogięło?
-Żartujesz sobie, tak?
-Nie. Np bo w końcu jesteś ładna i w ogóle atrakcyjna  - w tonie jego głosu dało się wyczuć nutkę niepewności, jakby zastanawiał się, czy to co powiedział jest na miejscu. Jednak nie przeszkodziło mi to żeby się zarumienić.
-Przestań. - zaczęłam. - nawet jeśli bym była.. no to co powiedziałeś - uśmiechnął się. - to nie sądzę żeby Malfoy się mną zainteresował. W końcu jestem "szlamą" - wymamrotałam.
-Ale jesteś dziewczynę, nie jest potrzebna żadna czystość krwi żeby to stwierdzić. - powiedział. - A Draco, jak zapewne każdy facet nie mógł się oprzeć pokusie no i Cię pocałował. 
-Nie, Blaise. On miał w tym swój cel! Zresztą czemu się tak tym przejmujesz? - spytałam, że też na to wcześniej nie wpadłam. Lubiłam go, i byłam pewna, że on mnie też. W końcu jesteśmy przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi, nic więcej, CHYBA.
-Raz powiedziałem mu, że Cię lubię i w ogóle.
-Ja też Cię lubię, Blaise. Dobry z Ciebie przyjaciel. - byłam pewna, że w jakimś stopniu go to zabolało. Nie dawał po sobie poznać. - Czyli co już się nie gniewasz?- dodałam.
-Nie. - odpowiedział z półuśmiechem na twarzy.
-To dobrze. -odetchnęłam z ulgą. - A co z Malfoyem?
-A co ma być?
-Na niego się gniewasz? - chciałam wiedzieć.
-Sam nie wiem. - odpowiedział cicho.
-Wybacz mu. 
                                  ***
Głupia, głupia Granger!
Ale to nie była jej wina, tylko i wyłącznie moja. 
To ja skłamałem mówiąc Blaise'owi, że to ona się na mnie rzuciła.
Czemu nie powiedziałem mu prawdy.. znaczy prawie prawdy.
Siedziałem w fotelu, w swoim dormitorium i piłem Ognistą, gdy nagle usłyszałem pukanie. Zerwałem się z fotela i podszedłem do drzwi, kiedy jest otworzyłem zobaczyłem Blaise'a, a za nim.. Granger.
-Co wy tu robicie? - spytałem niby od niechcenia, ale tak naprawdę cieszyłem się i byłem ciekawe czego chcą. 
-Możemy wejść? - spytała Gryfonka zza pleców Blaise'a.
-Um, tak. - kiedy byliśmy już w środku, zapytałem. - O co chodzi?
-No bo Blaise postanowił Ci wybaczyć. - powiedziała Granger, teraz już przodowała.
-Skoro chce mi wybaczyć, to może niech on mówi do cholery, a nie Ty, Granger. - powiedziałem złośliwie. Ona tylko spojrzała na Blaise'a, który pokiwał głową, i wycofała się. 
Milczeliśmy przez chwilę.
-Stary, ja naprawdę Cię przepraszam.. - zacząłem.
-Rozumiem. Hermiona mi wszystko wyjaśniła. - powiedział powoli. - Jestem gotów Ci wybaczyć, Dracusiu.
Spojrzałem na Granger, uśmiechała się szeroko.
Będę musiał się jej kiedyś za to odwdzięczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz