Łączna liczba wyświetleń

10 listopada 2012

Rozdział dwunasty


Wreszcie dodaję coś nowego. Nie mam pojęcia czy ten rozdział jest długi (zapewne nie), ale i tak dłuższy od poprzednich. Miłego czytania (o ile w ogóle ktoś to czyta.) ;] 
                                     ***
Boże, nie mogę w to uwierzyć. Powiedziałem, że Granger ładnie wygląda, i to na głos. Przy niej. Słyszała to. Czy ja kompletnie zwariowałem? Ale ona naprawdę wyglądała ładnie.
Zapomnij o tym, Draco, powiedział jakiś głos we mnie. 
-Tylko jak?- spytałem.
Dasz radę. 
-Nie dam! 
Jeśli będziesz mieć silną wolę to dasz.
Tak, miałem rację. Zwariowałem. Gadam sam ze sobą. Mam nadzieję, że Granger nie będzie chciała ze mną gadać. Coś czuję, że jutrzejsze spotkanie na eliksirach będzie strasznie.. niezręczne? Tak, to słowo idealnie pasuje.
-Gdzie byłeś?- spytał Blaise, kiedy przekroczyłem przejście pod portretem.
-Jakby Cię to obchodziło. -powiedziałem ponuro.
-Hm, trochę obchodzi. 
-O, okres się skończył?
-Skończył. - wybuchnął śmiechem. 
-To fajnie. Co do pytania, poszedłem.. przeprosić tą Twoją Granger.- zdziwił się.
-Moją? 
-No tak. 
-Nie, jeszcze nie moją. - uśmiechnął się.
-Jeszcze?- brwi uniosły mi się ku górze. - Nigdy nie miałeś dobrego gustu. 
-Tak, tak. Odezwał się gość z "dobrym" gustem. 
-No a jak. - zaśmiałem się. -A tak w ogóle to.. fajnie, że się już nie gniewasz.
-Och, Dracusiu. Zapewne tęskniłeś za mną przez te, hm, 5 godzin. - rozłożył ręce. - No, a teraz chodź do mnie. - prawie się oplułem.
-Pogięło Cię?
-Przecież żartuję. Nie jesteś w moim typie. 
-Dobra, dobra. Lepiej nalej mi Ognistej. 
                                           *** 
O co mu chodziło? Raz jest podły, a raz mówi, że wyglądam ładnie. Przecież to nie ma sensu. No tak.. To by do niego pasowało. 
Pomyślałam, że zajrzę do Pokoju Wspólnego Gryfonów. Zastałam tam jedną osobę. Ruda czupryna.
 Ron, pomyślałam.
-Ron, możemy pogadać?- spytałam cicho, podchodząc bliżej.
-Niby o czym?- wstał. Zobaczyłam w jego oczach gniew i niechęć. Poczułam się jakby ktoś dał mi w twarz. 
-Ogólnie. O wszystkim, o tym całym zajściu. -starałam się żeby ton mojego głosu brzmiał  tak jak zwykle, ale się nie udało. Mój głos drżał.
-Wiesz, chyba Cię rozczaruję. Nie mamy o czym gadać. - powiedział. Zaczął iść w stronę dormitoria chłopców.
-Tak, racja! Uciekaj od rozmowy, tak jest najłatwiej!- krzyknęłam. Odwrócił się. Spojrzał na mnie. Byłam strasznie zła. Dostrzegł to w moich oczach. Z powrotem się odwrócił i zniknął za drzwiami. Nie miałam wyrzutów sumienia, jak nie chce ze mną rozmawiać, trudno, jakoś to zniośe albo przynajmniej będę się starałam. 
Poszłam do Łazienki Prefektów, byłam prawie pewna, że zastanę tam Malfoya. O to zresztą chodziłam. Chociaż z nim chciałam coś wyjaśnić. 
Tak jak myślałam, siedział w wannie. Na szczęście było w niej mnóstwo piany, która zakrywała jego ciało. 
-Malfoy. 
-Granger?
-Ubierz się. Daję Ci 5 minut. Musimy pogadać. - powiedziałam, wyszłam za drzwi. Sama sobie się dziwiłam, że nie zawahałam się nawet na sekundę. Po upływie ustalonego czasu przeze mnie weszłam z powrotem do łazienki. Był ubrany, no prawie, brakowało mu tylko koszuli.
-Zapomniałeś o czymś.-mruknęłam.
-O czym?- spytał.
-O koszuli.
-Nie zapomniałem. Po prostu jej nie założyłem. 
-Aha. Mniejsza o Twoją durną koszulę. Chyba musimy sobie coś wyjaśnić. 
-A więc słucham? Co takiego mamy sobie do wyjaśnienia? 
                                        ***
Można było to przewidzieć, że kiedy nadarzy się okazja, Granger gdzieś się zaczai i wyskoczy znienacka żeby coś sobie wyjaśnić. Udawałem, że nie wiem o co jej chodzi.
-A więc, słucham? Co takiego mamy sobie do wyjaśnienia?
-Jakbyś nie wiedział!
-Wychodzi na to, że nie wiem.- widok rozwścieczonej Granger był zabawny.
-Dobrze, więc Ci przypomnę. Siedziałam sobie pod drzewem, gdy nagle znikąd pojawiasz się ty. Przepraszasz mnie, prosisz o wybaczenie, i na końcu mówisz, że wyglądam ładnie. - powiedziała to za jednym oddechem. 
-A, o to Ci choooodzi. - ziewnąłem, co chyba wytrąciło ją z równowagi.
-Tak! Chodzi mi właśnie o to! Możesz mi to wytłumaczyć?! Przepraszam, to nie było pytanie! MASZ mi to wytłumaczyć, Malfoy!- wykrzyczała. 
-Spokojnie Granger. -nie wiedziałem co mam jej odpowiedzieć. - Powiedziałem Ci, że ładnie wyglądasz, bo to prawda, wyglądałaś wtedy ładnie. 
-Aha, to wszystko, tak?
-Tak, a co chciałabyś jeszcze wiedzieć?
-Czemu to powiedziałeś?
-Jezu, Granger. A podobno jesteś taka mądra. Powiedziałem Ci to bo to była prawda. Teraz rozumiesz?
-No.. tak. -powiedziała poirytowana.
-Brawo. 5 punktów dla Gryffindoru. - powiedziałem sarkastycznie.
-Ha, ha.. - zaśmiała się ironicznie, ale się uśmiechała. Odwróciła się w stronę drzwi. 
-Granger, zaczekaj. - powiedziałem.
-Po co?- dobre pytanie, bardzo dobre. Podszedłem do niej bliżej, nie odsunęła się.
-Naprawdę tylko po to tu przyszłaś? 
-Tak. A po co innego miałabym przychodzić?
-No nie wiem, popatrzeć sobie na mnie. - uśmiechnąłem się.
Przewróciła tylko oczami i wyszła. 
-Teraz też wyglądasz ładnie. - wyszeptałem.
                                             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz