Łączna liczba wyświetleń

16 listopada 2012

Rozdział czternasty

Nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Miał wyjść inaczej, ale się trochę popieprzyło. :| 
Ale może się Wam spodoba, hm? :D Pozdrawiam!
                                           *** 

Byłem zmieszany. Granger mi wybaczyła, ale rozmawiać ze mną nie chce. 
Szlamy tak mają, pomyślałem. 
-Draco, poczekaj!-zawołał mnie Blaise po lekcji.
-Po co?- warknąłem.
-Rozumiem, że nie podoba Ci się siedzenie z Hermioną, ale ona jest.. inna niż Ci się wydaje. 
-Aha. - mruknąłem. -Dobra nie rozmawiajmy o Granger. Jutro idziemy do Hogsmead, może kogoś dla Ciebie znajdziemy. - zaśmiałem się.
-Stary, wiesz.. 
-O co Ci chodzi?
-Spytałem się Hermiony czy pójdzie z nami. No i ona.. się zgodziła. - powiedział, czekając na moją reakcję. Byłem zły. Jakaś szlama chce mi odebrać najlepszego kumpla.
-Czyli wystawiasz mnie dla niej?
-Nie! Idziemy w trójkę. - uśmiechnął się.
-Nie. 
-Co? Czemu? Przecież czekałeś na ten wyjazd.
-Tak, ale nie będę się włóczyć z Granger. Co by ludzie pomyśleli. 
-Oj, Draco. Przecież nie musisz z nią gadać.
-Nie. Nie zamierzam być piątym kołem u wozu! -krzyknąłem. Starałem się opanować.
-Nie będziesz. Ona wie, że idziesz z nami. - z jego twarzy nie znikał uśmiech.
-Ja z Wami? Czy może ONA z nami? - zrobił dziwną minę jakby nie wiedział o co chodzi.
-To nie tak.. 
-A jak? Wprosiła się i nie mogłeś jej odmówić?
-Nie.. To idziesz? - był trochę zirytowany.
-Dobra. - powiedziałem po dłuższej chwili. - Idę do biblioteki.
Chciałem ją znaleźć, powiedzieć żeby się od niego odpieprzyła i nie rujnowała naszej przyjaźni. 
Siedziała przy stoliku w rogu. Jej oczy szybko przemieszczały się po książce. Podszedłem do niej. Nawet na mnie nie spojrzała.
-Granger. - powiedziałem spokojnie.
-Czego chcesz, Malfoy? 
-Takim tonem do przyjaciela, wiesz co. - prychnąłem.
-Nie przyjaźnimy się. - starała się żeby zabrzmiało to oschle, ale coś nie wyszło.
-Auć. - udałem, że serce mi pęka. - Mało istotne. To możemy pogadać?
-Nie teraz. Będę tu siedzieć do późna.
-To kiedy?- spytałem cicho.
-Nie wiem. Kiedy Ci pasuje? Byle nie wcześniej niż 19. - nie odrywała oczu od książki.
-Dobra. 19:30 w Wieży Głównej, pasuje? - spytałem. 
-Tak. - odpowiedziała, spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się..
                                                                             ***
Znowu Malfoy. Byłam w trakcie ciekawego rozdziału. Jak on śmie mi przerywać? 
Ciekawe o czym to on chce ze mną porozmawiać. Przecież wszystko już sobie wyjaśniliśmy. 
Kiedy wróciłam z biblioteki, była już 19:05. Miałam mało czasu żeby się wyszykować!
Wyszykować?
Ale na co? Przecież to tylko takie spotkanie. Zdjęłam szatę szkolną i uznałam, że jestem gotowa. Miałam 15 minut, więc położyłam się na łóżku i zaczęłam wymyślać różne scenariusze rozmowy z Malfoyem. Były głupie..
Muszę przyznać, że z Wieży był wspaniały widok. 
Ale gdzie do diabła podziewa się Malfoy?! 
-Już myślałam, że nie przyjdziesz. - powiedziałam kilka minut później, kiedy Malfoy przyszedł.
-A więc nie jestem taki przewidywalny. To dobrze. - uśmiechnął się. 
-Tak.. to o czym chciałeś pogadać? -spytałam. 
-Masz się odczepić od Blaise'a. - warknął. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi.
-Co masz na myśli? 
-Jezu, Granger. Masz przestać z nim gadać i musisz się jutro wykręcić jakąś chorobą. 
-Czemu?
-Bo jutro jest wyjazd do Hogsmead, a nie mam zamiaru tam iść z Tobą. 
-To nie idź. - uśmiechnęłam się złośliwie.
-Co.. Idę! Ty masz nie iść! -krzyknął.
-A jak nie to co? - spytałam. Przez chwilę przyglądał mi się ze zdziwieniem. Nagle zaczął się do mnie zbliżać. Chciałam zrobić krok w tył, ale nie mogłam. Zbliżył swoje usta do mojego ucha. 
-Nie chcesz wiedzieć. - szepnął. Zaczęłam drżeć. Musiałam zachować zimną krew.
-Chcę. - powiedziałam stanowczo. Spojrzał na mnie. Zobaczyłam w jego oczach gniew. Myślałam, że rzuci na mnie jakieś zaklęcie, ale nie. Zaśmiał się tylko i zaczął mnie całować.  Było dziwnie.. przyjemnie. Zdrowy rozsądek mówił mi żeby go odepchnąć, ale nie chciałam kończyć tej chwili. Nagle przestał. Oderwał swoje wargi od moich. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął. 
-Masz powiedzieć, że nie masz ochoty iść. - powiedział znudzony i odszedł.
Nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Skierowałam się w stronę swojego dormitorium, ale po chwili zmieniłam kierunek.
Zapukałam do Pokoju Wspólnego Slytherinu. Ściana się poruszyła. Zobaczyłam Malfoy z dziwną miną.
-Chcę pogadać z Blaise'em. - powiedziałam cicho. Słysząc to na jego twarzy pojawił się triumfalny uśmiech. Pokój Ślizgonów wyglądał identycznie jak nasz, z wyjątkiem kolorów oczywiście. Zobaczyłam Blaise'a. Wstał kiedy mnie zobaczył. Podszedł do mnie uśmiechając się.
-Hermiono, co Ty tu robisz?- spytałam. Od pewnego czasu miałam podejrzenia, że on się we mnie podkochuje, ale co taki Ślizgon jak on widziałby we mnie? 
-To o której się jutro spotykamy?- uśmiechnęłam się sztucznie. Blaise nawet tego nie zauważył, na jego twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech.
-Nie wiem. Draco! - zawołał Malfoya. Świetnie.. 
Podszedł do nas. Widać było, że jest zły. Rzucił mi gniewne spojrzenie.
-Co?- spytał spokojnie. To dziwne, myślałam, że zaraz wybuchnie.
-O której jutro spotykamy się w Wielkiej Sali? Może być 11? - spytał wesoło Blaise.
-Ta, może być. -powiedział. - Ja już będę się zbierał do swojego dormitorium. Cześć.
-Cześć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz