Już za chwilę miałam ponownie usiąść przy stole Gryffinodru, w Wielkiej Sali. Ale nie to mnie tak uszczęśliwiało. Najbardziej cieszyłam się z tego, że już jutro rozpoczną się pierwsze lekcje. Tak, miałam zmienić swój wizerunek, ale to nie oznacza, że miałam znielubić lekcję i się mniej uczyć. Uwielbiam naukę i tak chyba będzie zawsze. Pociąg się zatrzymał. Wszyscy po kolei wysiedli. Nigdzie nie zauważyłam pojazdów, które ciągnęły testrale. Zobaczyłam na pobliskim wielkim jeziorze, małe łódki. Domyśliłam się, że to nimi mamy płynąć. Byłam rozczarowana, lubiłam jeździć powozami, które ciągnęły niewidoczne dla moich oczu stworzenia.
-Hermiono, co tak stoisz? Wskakuj.- usłyszałam za swoimi plecami głos Rona.
-Już.- wyszeptałam. Pośpiesznie weszłam do łódki, widziałam jak moi przyjaciele się niecierpliwią.
-No wreszcie.- zaśmiała się Ginny, siadając obok mnie.
-O czym tak myślisz?- spytała.
-Ja? O niczym.- skłamałam. Tak naprawdę myślałam o pewnej ZŁEJ decyzji Dyrektor McGonagall. Jak ona mogła na Prefekta Naczelnego wybrać tego zarozumiałego, aroganckiego idiotę?! Słyszałam jak Harry, Ron, Ginny i cała reszta rozmawiają i śmieją się przy tym, ale ja nie miałam ochoty do nich dołączyć. . Byłam zbyt zła..
[***]
Byłem zły. Ktoś blokował kolejkę do łódek. Pochyliłem się lekko i zobaczyłem, że to ta Granger. Stała jak słup. Miałem ochotę podejść do niej i powiedzieć żeby ruszyła ten swój tyłek, ale nie zrobiłem tego. Zauważyłem, że Weasley coś do niej mówi. To co powiedział najwyraźniej poskutkowało, bo od razu weszła do łódki. Nim się obejrzałem byłem na początku kolejki. Wszedłem do łódki i usiadłem. Blaise jak zwykle na przeciwko mnie. Usłyszałem jak ktoś coś krzyczy.
-Dracusiu! Zajmij mi miejsce obok siebie!- to była Pansy. Dziewczyna która od początku nauki w Hogwarcie się do mnie klei. Nie lubiłem jej, często powtarzałem, że nic z tego nie będzie, ale ona nie dawała za wygraną. I tak jest do dzisiaj. Szybko wskoczyła do łódki i usiadła koło mnie, łapiąc mnie za ramię. Spojrzałem na Blaise’a, widziałem, że ewidentnie go to bawi. Chciałem już znaleźć się w swoim dormitorium, jak najdalej od Pansy.
[***]
Zauważyłam, że łódka się zatrzymała. Zrozumiałam, że jesteśmy już na miejscu. Ucieszyłam się i po raz pierwszy od wejścia do łódki uśmiechnęłam się. Nie umknęło to uwadze moim przyjaciołom
-No, Hermiono. Wreszcie jesteś uśmiechnięta!- zawołał wesoło Harry.
-Bo wreszcie jestem w Hogwarcie.- powiedziałam, szczerząc do niego zęby. Dalsza droga do Hogwartu przebiegła bardzo wesoło. Kiedy wreszcie znaleźliśmy się w Wielkiej Sali i usiedliśmy przy swoim stole, zabrzmiał głos Dyrektor McGonagall.
-Witam wszystkich bardzo serdecznie! A w szczególności pierwszoklasistów. Mam ogromną nadzieję, że podoba Wam się nasza szkoła.- powiedziała. – Przejdźmy do formalności. Co roku z siódmych klas wybieramy po jednej osobie, która naszym zdaniem będzie godnie reprezentować swoje domy. Dla tych co nie wiedzą, nazywamy ich Prefektami Naczelnymi. Mają oni osobne dormitoria, mogą siedzieć i robić co tam chcą do 23. A więc tak Prefekt Naczelną Hufflepuffu w tym roku została Hanna Abbott. – zabrzmiały oklaski ze strony Puchonów.- Prefekt Naczelną Ravenclawu, Luna Lovegood!- tutaj zaś i Krukonów i Gryfonów. -Gryffindoru, Hermiona Granger!- uśmiechnęłam się, kątem oka zobaczyłam, na sobie wzrok pewnego Ślizgona. – A Slytherinu, Dracon Malfoy!- Większość dziewcząt zaczęła piszczeć, najgłośniej Pansy Parkinson.- Życzę wszystkim smacznego!- dokończyła, po czym wszyscy rzucili się na jedzenie. Spojrzałam na stół Ślizgonów, zobaczyłam złośliwy uśmiech Draco Malfoya, ale postanowiłam to zignorować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz