Łączna liczba wyświetleń

20 października 2012

Rozdział trzeci

W szybkim tempie udałam się do najbliższego przystanku autobusowego. Sprawdziłam rozkład jazdy, żeby mieć pewność, że autobus jedzie prosto na King Kross. Miałam szczęście. Autobus miał przyjechać za 7 minut, i jechał właśnie na King Kross, bez żadnych postojów. Ucieszyłam się. Usiadłam na małej ławeczce przy przystanku i spokojnie czekałam na autobus. Byłam bardzo cierpliwą osobą, więc nie przejmowałam się tym, że spóźnił się parę minut. Kiedy zajęłam wygodne miejsce, zrobiło mi się wesoło. Tym razem ta radość przeważała nad smutkiem, o wiele bardziej. Chciałam wreszcie zobaczyć te wszystkie znajome twarze. Uściskać wszystkich na których mi zależało. Nim się obejrzałam byłam już na King Kross. Znalazłam szybko barierkę przez którą dostawałam się co roku do Platformy 9 i 3/4. Poszłam trzy kroki do tyłu, upewniłam się, że nikt się na mnie nie patrzy i zaczęłam biec w stronę marmurowej ściany. Po kilku sekundach byłam już na Platformie. Było strasznie tłoczno. Gdzie się nie obejrzałam, każdy się żegnał z rodziną. Nie myślałam o tym. Skierowałam się w stronę wejściu do pociągu i weszłam. Szłam, szukając przedziału zajmowanego zawsze przeze mnie i moich przyjaciół. Kiedy znalazłam się tuż przy szybie właśnie tego przydziału wzięłam głęboki oddech. Weszłam, wszyscy już siedzieli.
 -Cze…- nim zdążyłam dokończyć to słowo, wszyscy rzucili mi się na szyję. Najpierw Neville, potem Harry, Ron, no i oczywiście Ginny. Podczas duszenia mnie żadne z nich nie odezwało się ani słowem. Dopiero jak usiadłam Ginny zaczęła rozmowę.
 -Jak tam Ci się udały wakacje, Hermiono?- spytała radośnie. 
-Nie było źle. Mogłam od was odpocząć przynajmniej przez te niecałe 2 miesiące. –zaśmiałam się. 
-Tak my Ciebie też kochamy, Hermiono- powiedział Ron, po czym wszyscy wybuchliśmy śmiechem. -A Wy jak spędziliście wakacje?- spytałam, zerkając to
 na jedno, to na drugie, to na trzecie. 
-Było świetnie. Wakacje z Syriuszem były duże lepsze, niż z Dursley’ami- powiedział wniebowzięty Harry.
 -Nasze też normalnie.- powiedzieli równocześnie Ron i Ginny śmiejąc się. 
-A Ty Neville?- spytałam. U niego też zauważyłam zmianę. Wyglądał naprawdę dobrze. Jak młody, odważny mężczyzna. Wyobraziłam go sobie jak był na pierwszym roku. Ten krzywiutki uśmiech, zaczerwienione policzki. Tak, zdecydowanie wyglądał świetnie.
 -Uczyłem się zielarstwa.- powiedział. Dość nieśmiało jak na kogoś, kto kilka miesięcy temu zabił Nagini.
 -No tak. Już zapomniałam jak bardzo lubisz zielarstwo- powiedziałam. Uśmiechnął się. 
-Pociąg dziś wyjątkowo szybko jedzie. Jak nic za 10 minut będziemy.- powiedział Ron. 
-Tak, faktycznie.- wybąkałam. Dopiero teraz zauważyłam, że Luny nie ma z nami w przedziale.
 -Gdzie jest Luna?- spytałam zdziwiona. 
-To Ty nie wiesz? Została Prefektem Naczelnym Ravenclawu. Pewnie poszła na patrol.- powiedziała Ginny. No tak, zupełnie zapomniałam. Przecież ja też jestem Prefektem Naczelnym, tyle że Gryffindoru.
 -O rany. To ja chyba też powinna iść na ten patrol- wymruczałam pod nosem. Zdawało mi się, że nikt tego nie słyszał. Ale się myliłam wszyscy słyszeli
. -Tak Chyba tak.-powiedział Harry.
 -No to widzimy się później.- powiedziałam wszystkim machając, po czym wyszłam z przedziału.
{***]
Mega, mega krótki :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz