Łączna liczba wyświetleń

20 października 2012

Rozdział siódmy

Mogło być dużo gorzej. Szczerze współczułem Blaise’owi, na jego miejscu bym protestował, ale on oczywiście musiał jej podać rękę z szerokim uśmiechem. Z tego całego zamieszania zapomniałem jak nazywa się moja nowa sąsiadka. 
-Jak masz na imię?- spytałem obojętnie blondwłosą Gryfonkę.
-A co? Już zapomniałeś?- spytała złośliwie. Byłem zdziwiony, wyglądała na zwykłą nieśmiałą dziewczynę, która nigdy na nikogo się nie złości.
 -Tak jakby.- powiedziałem. 
-Bywa. Będziesz musiał sobie poradzić z wołaniem do mnie: Ej, ty!- odpowiedziała teraz już spokojnie.
-Skoro to Ci odpowiada.- odwróciłem się w stronę Snape. Jakby nie patrzeć ta „Ej, ty” jest całkiem ładna. Długie blond włosy, zielone oczy, szczupła.. Nagle moje spojrzenie przeniosło się na kogoś innego, na Granger. Widziałem jak śmieje się, najwidoczniej jest zadowolona ze współpracy z Blaise’em. Oczywiście Blaise nie był jej dłużny, też szczerzył zęby.. Zaraz, zaraz.. chyba z nią flirtował.. Draco co Cię to interesuje, pomyślałem. 
-Ej, ty!- zawołałem za blonwłosą kiedy wychodziliśmy z lochów.
-Co?!- krzyknęła. -To powiesz mi jak masz na imię?- spytałem z szelmowskim uśmiechem. 
-Silver.- powiedziała podają mi rękę. 
-Draco.- odwzajemniłem gest. Trzymaliśmy się za ręce dłużej niż to było konieczne, ale o to mi chodziło.
-To.. do zobaczenia jutro. -powiedziała Silver po czym uciekła w stronę dormitorium. Szedłem sobie spokojnie, gdy nagle ktoś zakrywa mi oczy dłońmi. 
-Zgadnij kto to, Dracusiu!- usłyszałem. Byłem pewny, że to nie Pansy. Odwróciłem się i zobaczyłem Blaise’a. 
-Ależ z Ciebie kawalarz, Blaise.- powiedziałem złośliwie.
 -Tak,tak. A teraz gadaj jak się siedzi z tą całą.. no.. jak jej tam?- spytał. 
-Silver.- powiedziałem obojętnie.
 -Silver..Silver..Chyba całkiem ładne imię.- powiedział śmiejąc się.
 -No. Nie tylko imię ładne..- odpowiedziałem szturchając go w ramię. 
-A jak tam się siedzi z Granger?- dodałem. 
-Świetnie!- powiedział uśmiechając się. -Znaczy może być.- dodał szybko widząc moją zdziwioną minę
 -Blaise..-zacząłem, ale nie dane mi było skończyć. Obok przeszła Granger. Blaise wymruczał coś do niej ona oddaliła się kilka kroków. 
-Później pogadamy. Ja teraz lecę do biblioteki.- powiedział po czym odszedł do Gryfonki i najprawdopodobniej razem poszli do biblioteki. Gapiłem się na nich jak idiota. Nagle zobaczyłem, że Granger się odrwaca i patrzy prosto na mnie. Uśmiechnęła się… 
[***] 
Nie przypuszczałam, że z którymkolwiek Ślizgonem będzie się tak przyjemnie rozmawiało. Blaise przypadkowo pomylił składniki (nawet trzecioklasiści by tego nie pomylili) i nie wiem czemu zaczęłam się śmiać. Najwidoczniej mój śmiech zaraził Zabiniego i on również wybuchł śmiechem. 
-Nie ma nic śmiesznego w myleniu składników!- warknął do nas Snape- Gryffindor i Slytherin tracą po pięć punktów!- dodał łagodniejszym tonem. 
-Nie przejmuj się do tylko pięć punktów. – powiedział Blaise puszczając do mnie perskie oko. Zarumieniłam się, robiłam wszystko żeby on tego nie zauważył. 
-Tak, wiem. – odpowiedziałam uśmiechając się. Kiedy wyszłam z klasy Snape’a, minęłam Malfoya i Blaise’a jak o czymś rozmawiali. Przeszłam koło nich kiedy nagle Blaise coś do mnie powiedział.
 -Zaczekaj, razem pójdziemy do biblioteki.- powiedział mi do ucha. Oddaliłam się kilka metrów dalej i obserwowałam obu Ślizgonów. Zabini powiedział coś szybko Malfoy’owi, po czym odwrócił się w moją stronę i podchodził bliżej.
 -To co idziemy?- spytał wesoło.
 -Tak jest.- odpowiedziałam szczerząc zęby. Oddalając spojrzałam się za siebie. Malfoy cały czas tam stał. Hmm, uśmiechnęłam się do niego po czym wciągnęłam się w rozmowę z Blaise’em.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz