Łączna liczba wyświetleń

20 października 2012

Rozdział czwarty.

Nagle do mojego przedziału ktoś wszedł. Szybko poznałem, że to Zabini. Chyba się stęsknił za Hogwartem, bo zapewne dopiero wszedł do pociągu, a już ma na sobie szatę szkolną. 
-Draco! Ty tutaj? Nie powinieneś czasem mieć tego całego patrolu. W końcu jesteś prefektem naczelnym.- powiedział uśmiechając się złośliwie.
-Ta, to całkiem możliwe. A więc Cię pożegnam. – odpowiedziałem chłodno. Wstałem z fotela i wyszedłem z przedziału. Chciałem iść dalej gdy poczułem, że z kimś się zderzam.
-Uważaj jak leziesz. Oo, Granger.- moim oczom ukazała się ta wstrętna szlama. O dziwo wyglądała coś za ładnie jak na zwykłą córkę mugoli.
-Malfoy! To ty powinieneś uważać jak chodzisz! A teraz przepraszam, ale muszę pilnować czy wszystko jest w jak najlepszym porządku!- powiedziała trochę za chłodno jak na nią.
 -A no tak. Przecież jesteś Prefekt Naczelną. Co za zbieg okoliczności, ja też.- zobaczyłem jak wykrzywia twarz w dziwnym grymasie. 
–Granger, jak miło, że się cieszysz.- dodałem.
-Ty Prefektem Naczelnym?! Wolne żarty. Będę musiała porozmawiać o tym z Dyrektor McGonagall!- krzyknęła. 
-Oj, Granger. To jej decyzja nie Twoja. Skoro mnie wybrała to pewnie miała ku temu powody, albo chociaż kaprys. Nie powinnaś tego podważać. -odpowiedziałem jej obojętnym tonem. 
-Może i tak! Ale jak jej przedstawię argumenty dla których nie powinieneś być Prefektem Naczelnym, to od razu wybierze kogoś innego na Twoje miejsce. Na przykład tego całego Zabiniego.- odpowiedziała uparcie
.-Zabiniego?- spytałem wyraźnie zdziwiony
.-Tak, Zabiniego. Na imię ma chyba Blaise, tak? Mniejsza o jego imię. Wydaję się być inteligenty i odpowiedzialny. Więc czemu nie.- powiedziała, zobaczyłem, że kąciki jej ust podniosły się lekko ku górze.
-Tak nazywa się Blaise. I nie sądzę aby był odpowiedzialny. Bardzo dobrze go znam, i mówię Ci, że nie byłby lepszym kandydatem niż ja. Nawet nie wiesz co on wyprawia po 22.
-Nie obchodzi mnie to co robi po 22. Ważne żeby w trakcie i pomiędzy zajęciami dawał dobry przykład młodszym, Malfoy!- krzyknęła. 
-Nie krzycz tak, Granger. Cały pociąg Cię pewnie słyszy.- wysyczałem.
-I dobrze. Niech wszyscy wiedzą co myślę na twój temat.- powiedziała ewidentnie wpieniona i odeszła szybkim krokiem. Rozejrzałem się po pociągu nic złego i niepokojącego się nie działo, więc zawróciłem do swojego przedziału. Zobaczyłem Blaise’a czytającego jakąś książkę. Nie mogłem się powstrzymać od złośliwego komentarza.
-Czytasz?! Brawo, widzę, że robimy postępy! Ale nie sądzę, że to Ci pomoże podwyższyć IQ.- zaśmiałem się. 
-Tak, czytam. Kolejny raz porównujesz moje IQ ze swoim.. Wiesz może co się stało na korytarzu? Słyszałem jak ktoś się wydzierał.- odpowiedział, odkładając książkę na siedzenie obok. 
-Wpadłem na tą całą Granger, zaczęła wrzeszczeć- powiedziałem, siadając na przeciwko przyjaciela. 
-Bo Cię zobaczyła?- zapytał wyraźnie rozbawiony.
 -Ale śmieszne. Powiedziałem jej, że zostałem Prefektem Naczelnym, nie była tym zachwycona.
-Co się dziwisz? Przecież wiesz, że prefekci Slytherinu i Gryffindoru zawsze mają razem dyżury. Pewnie wiedziała, że skoro jesteś Prefektem Naczelnym, będziesz musiał codziennie z nią spacerować.- wymamrotał.
-No tak! Zapomniałem o tym. Codziennie? Z tą szlamą? To będzie koszmarny rok.- powiedziałem rozzłoszczony. 
[***]
 Cały rok zapowiadał się wyśmienicie. Gdy tu nagle Malfoy na mnie wpada i ogłasza, że jest Prefektem Naczelnym! Będziemy musieli ze sobą dyżurować. Jak ja to zniosę? Sprawdziłam dokładnie każdy zakątek pociągu, sprawdzając czy wszystko jest jak w najlepszym porządku. Zawróciłam do swojego przedziału, gdy nagle ZNÓW na kogoś wpadłam. Modliłam się, żeby to znowu nie był Malfoy.Na szczęście, osobą z którą się zderzyłam była Luna, której nie widziałam od jakichś dwóch miesięcy.
-Luna! To ty! Cześć!- krzyknęłam radośnie, rzucając się jej na szyję.
-Witaj, Hermiono. Zaraz mnie udusisz.- wysapała Luna. Nie zmieniła się za bardzo.
-O tak, przepraszam!- powiedziałam, po czym ją puściłam. -Co robiłaś w tym przedziale?- spytałam zaciekawiona.
-Jacyś drugoklasiści bawili się różdżkami. A przecież jeszcze nie jesteśmy w Hogwarcie. Musiałam im zwrócić uwagę.- uśmiechnęła się.
-Słusznie.- powiedziałam -Chodźmy już do reszty.- dodałam, uśmiechając się, że bierze na serio zadanie bycia Prefektem.
-Okej.- odpowiedziała wesoło. Kiedy weszliśmy do naszego przedziału, wszyscy powitali Lunę i mnie uśmiechami. Zauważyłam też, że Neville dość dziwnie patrzy na moją towarzyszkę..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz